Prosimy, odblokuj wyświetlanie reklam w naszym serwisie, są one związane z rynkiem nieruchomości.
To dzięki nim masz darmowy dostęp do naszych treści.

Z pozdrowieniami zespół KRN.pl :)


Artykuły Artykuły

Nielegalny czy bajkowy? Historia zamku w Stobnicy

Budowa zamku w Stobnicy, źródło: Wikipedia
Budowa zamku w Stobnicy, źródło: Wikipedia

W lipcu 2018 r. do Internetu wyciekły zdjęcia ogromnego zamku otoczonego zewsząd lasami i położonego na półwyspie. Szybko okazało się, że już od kilku lat trwa budowa wyjątkowo intrygującego obiektu mieszkalnego w samym sercu Puszczy Noteckiej położonej w woj. wielkopolskim na terenie objętym ochroną Natura 2000.

Taka inwestycja wymagała uzyskania niezbędnych pozwoleń, których legalność budzi nieustannie spore kontrowersje. Dlatego Prokuratura Okręgowa w Poznaniu miesiąc temu wniosła akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom związanym z budową zamku. Jaka jest historia budowli, jej właścicieli i kto starał się obejść prawo?

Aby poznać i zrozumieć historię zamku w Stobnicy, należy spojrzeć już wiele lat wstecz. Do 1997 r. teren aktualnej inwestycji przynależał do Lasów Państwowych. Jednak w tym samym roku, z powodu przegranego procesu sądowego, część Puszczy Noteckiej trafiła do prywatnych właścicieli będących wcześniej spadkobiercami owych rejonów. Na terenie tym znajdowały się stawy rybne, które po 2005 r. zostały ze sobą połączone w jeden duży zbiornik z usypanym na nim półwyspie. Te właśnie zadania zleciła spółka D.J.T. odpowiedzialna za realizację całego zamkowego przedsięwzięcia.

 

Zamek z bajki?

Przeglądając wiele zdjęć zrobionych przez dziennikarzy i ciekawych efektów obserwacji turystów, nietrudno zauważyć, że wymiary zamku czynią go jedną z największych tego typu budowli w Polsce. Nigdzie nie można jednak znaleźć projektów i końcowych wizualizacji. Twórcy inwestycji tłumaczyli ten stan rzeczy następująco: ze względu na zakres przedsięwzięcia i trudności związane z pracami wykonawczymi nie publikowali oficjalnych informacji prasowych ani nie udostępniali wspomnianych wizualizacji. Jednak już kilka lat temu przedstawiciele spółki podkreślali w rozmowach z mediami, że długo zastanawiali się nad stworzeniem budowli innej od nowoczesnych trendów architektonicznych, odwołującej się do wzorców historycznych. Swoją wizję udało się im zrealizować z sukcesem, przynajmniej częściowym, bowiem w ciągu kilku lat w samym środku puszczy powstał zamek mający 100 metrów szerokości i 150 metrów długości. Jego wieża po ukończeniu wszystkich prac budowlanych ma sięgać niemalże 50 metrów. Natomiast na 15 kondygnacjach budynku znajdzie się miejsce dla 46 lokali mieszkalnych przeznaczonych dla 97 osób. Obsługą gości miałoby zajmować się 10 pracowników.

 

Pomysł na biznes

Według informacji zawartych na stronie Krajowego Rejestru Sądowego spółka D.J.T. do rejestru przedsiębiorców została wpisana w 2002 r., aczkolwiek data rozpoczęcia jej działalności to 1990 r. Jej prezesem jest obecnie Dymitr N., a funkcję wiceprezesa pełni Tymoteusz N. Z danych dostępnych na stronie rejestr.io wynika, że obaj panowie mają w spółce udziały wynoszące po 1,9 mln zł na osobę, a kapitał zakładowy sięga 3,9 mln zł. Natomiast lata temu firmą zarządzał ojciec mężczyzn – Paweł N. Na stronie internetowej spółki D.J.T. można znaleźć jedynie zdawkowe informacje na temat przedsiębiorstwa – bardzo ogólny opis oraz dane kontaktowe.

Prowadzimy działalność inwestycyjną na rynku nieruchomości mieszkaniowych, biurowych i magazynowych. Stawiamy szczególny nacisk na długoterminowe, niekonwencjonalne inwestycje mieszkaniowe – czytamy.

W krótkiej notce podkreślono również, że D.J.T. prowadzi czynności ekologiczne w zakresie produkcji leśnej i hodowli krajowych ryb słodkowodnych.

Czy można zatem znaleźć gdziekolwiek w Internecie informacje, jakie inwestycje do tej pory udało się zrealizować spółce, skoro na swojej stronie firma postanowiła tego nie zamieszczać? Wyciąganie pochopnych wniosków byłoby oczywiście nie na miejscu, ale do ciekawych informacji dotarli dziennikarze serwisu niezależna.pl. Powołują się oni na dane opublikowane w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, które wskazują, że w pewnych okresach lat 2014-2016 firmą D.J.T. zarządzała Vola Holdings Limited, którą zarejestrowano na Cyprze, a która – jak wskazują raporty finansowe – objęła niemalże 90 proc. kapitału poznańskiej spółki mającego następnie wzrosnąć tym sposobem do prawie 150 mln zł. Co więcej, Paweł N. pełni funkcję Prezesa Przedsiębiorstwa Budowy Autostrad „Drokan” realizującego wiele robót budowlanych w kraju, a co najistotniejsze – przeprowadzającego prace w obrębie infrastruktury drogowej w Stobnicy. W skład Rady Nadzorczej tegoż przedsiębiorstwa wchodzi również Dymitr N., a siedziba firmy znajduje się po tym samym adresem, co spółki D.J.T. To jednak nie koniec powiązań.

 

Zawiły raport

W 2015 r. na stronie Urzędu Miasta Obornik pojawiło się obwieszczenie burmistrza o wyłożeniu do publicznej wiadomości raportu dotyczącego zabudowy – budynku mieszkalnego oraz gospodarczego wraz z zapleczem – w miejscowości Stobnica na terenie objętym ochroną Natura 2000 ze względu na zamieszkujące tam gatunki ptaków (m.in. puchacz, łabędź krzykliwy i rybołów). Ów raport wykonano z postanowienia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Poznaniu wydanego w październiku 2014 r. Już we wstępie dokumentu wspomniano, że w związku z planowanym przedsięwzięciem w 2011 r. wykonano prognozę oddziaływania na środowisko projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Ta z kolei wykazała brak znacznych negatywnych skutków dla obszaru Natura 2000, co spowodowało, że w 2011 r. Rada Miejska Obornik przyjęła ów plan. Co istotne, został on wcześniej uzgodniony z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w Poznaniu.

Natomiast w raporcie z 2015 r. znajdziemy warianty inwestycji, informacje o materiałach, które miały zostać wykorzystane przy budowie zamku, analizy gatunków zwierząt zamieszkujących Puszczę Notecką, a także wzmiankę o tym, czy podczas budowy należy korzystać ze środków minimalizujących. Kilkadziesiąt stron pisanych po to, by pod koniec stwierdzić: Inwestycja nie będzie znacząco negatywnie oddziaływała na przedmioty ochrony obszarów Natura 2000. Nie przyczyni się do zmniejszenia spójności i integralności sieci Natura 2000 – czytamy w podsumowaniu analizy z 2015 r. Wydaje się proste i konkretne na pierwszy rzut oka. Tymczasem wspomniany Paweł N. od stycznia 2017 r. jest również członkiem Rady Nadzorczej Fundacji Fauna, do której przynależą osoby przeprowadzające wcześniej analizę oddziaływania przedsięwzięcia w Stobnicy. Fakt faktem, że fundacja powstała kilka lat później po stworzeniu raportu. Mimo to przypadkowe powiązania i niejasne decyzje zastanawiają z uwagi na to, jak bardzo ruchy ekologów są w stanie zaangażować się w dzisiejszych czasach w ochronę przyrody, gdy chodzi o wycinanie drzew i zagrażanie rzadkim gatunków zwierząt. Zatem zadać sobie można pytanie retoryczne: czy budowa ogromnego zamku faktycznie nie narusza ekosystemu?

 

Przypadkowe nazwiska i skutki niewiedzy

Wśród osób podpisanych w dokumencie i powołanych później do członkostwa we wspomnianej fundacji znaleźli się pracownicy Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, którzy za wykonanie raportu mieli nie pobrać wynagrodzenia, aby nikt nie zarzucił im przeprowadzenia analizy na zlecenie inwestora. Co więcej, dwie osoby – Jacek Więckowski i dr inż. Aleksandra Kraśkiewicz – zapewniały w mediach, że zostały wpisane do grona autorów raportu bez uprzedniego poinformowania. Tymczasem ich zadaniem miało być jedynie zebranie danych, a nie formułowanie wniosków. Odpowiedzi na to, dlaczego zatem figurują na liście nazwisk twórców, nikt nie zna. Natomiast prof. Piotr Tryjanowski – jedyny faktycznie podpisany w raporcie z 2015 r. autor – tłumaczył, że nie miał pojęcia, jak będzie wyglądać inwestycja, co kłóci się z udzieleniem podstaw do zezwolenia na budowę czegoś, o czym nie ma się bladego pojęcia. Prawda jest taka, że w raporcie dostępnym do przeczytania w tym miejscu, opis przyszłego zamku został wystarczająco obrazowo przedstawiony.

 

Dalszy ciąg dziwnych decyzji

W uzasadnieniu analizy z 2015 r. czytamy, że planowana inwestycja miała bezpośrednio zająć teren ok. 2 ha, co w dokumencie określono jako nieznaczącą część obszaru Natura 2000 Puszcza Notecka. Owa nieznacząca część miała w ujęciu procentowym faktycznie wynieść zaledwie 0,001 proc. powierzchni puszczy. Tym samym autorzy analizy jasno wskazali Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu, że nie istnieją żadne przeciwwskazania, które miałyby uniemożliwić realizację inwestycji w Stobnicy. Na tej podstawie wspomniany urząd zezwolił w 2015 r. na rozpoczęcie czynności budowlanych. Dopiero kilka lat później, bo w 2019 r., z powodu wznowienia postępowania dotyczącego prac prowadzonych w Stobnicy uchylił swoje poprzednie stanowisko i sprzeciwił się dalszej budowie zamku. Powód tej zmiany? Otóż Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska miała w trakcie procesu decyzyjnego nie otrzymać od D.J.T. informacji o faktycznym rozmiarze całej inwestycji i wszystkich planowanych działaniach tj. spuszczenie wody ze zbiornika czy wybudowanie sztucznej wyspy. Podanie przez inwestora zaniżonej powierzchni przekształconej (1,736 ha), która miała zamykać się w granicach obszaru oznaczonego w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako terenu zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej, umożliwiło autoryzację inwestycji, która w jej rzeczywistym rozmiarze (2,7987 ha) powinna uzyskać decyzję środowiskową – czytamy w oświadczeniu urzędników. I choć Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska utrzymał w mocy stanowisko poznańskiej RDOŚ, to inwestor wniósł skargę do Sądu Wojewódzkiego w Warszawie, a ten utrzymać decyzji nie pozwolił. Zdaniem GDOŚ taki wyrok może być zachętą dla innych przedsiębiorców, którzy w celu realizacji zamierzonych planów, nie będą składać wszystkich niezbędnych dokumentów osobom odpowiedzialnym za podejmowanie decyzji. Dlatego w czerwcu 2020 r. GDOŚ złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

Konsekwencje względem wojewody

Śledztwo w sprawie Stobnicy toczy się tak naprawdę nieprzerwanie. Pod koniec listopada wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk poinformował, że zgoda na budowę zamku udzielona przez starostę obornickiego kilka lat wcześniej jest wciąż ważna, ale została wydana z naruszeniem prawa. Miało to wynikać z faktu, iż starosta nie otrzymał wówczas od inwestora decyzji środowiskowych dla planowanych parkingów. Skoro tak jednak było, to skąd wynika sprzeczność w stanowisku UW?

Podstawą odstąpienia od stwierdzenia nieważności decyzji starosty była zasada nadrzędna KPA o trwałości decyzji administracyjnych w połączeniu ze znacznym upływem czasu od wydania decyzji starosty (interpretacja bazująca na orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego w połączeniu z nowym art. 37b Prawa budowlanego), wzmocnione znacznym zaawansowaniem prac budowlanych – tłumaczył kierownik oddziału Mediów i Komunikacji Społecznej UW Tomasz Stube.

Taka opinia wojewody wywołała jednak publiczne kontrowersje i sprawiła, że już kilka dni później do premiera Morawieckiego z prośbą o odwołanie Mikołajczyka ze stanowiska zwrócił się szef MSWiA Mariusz Kamiński, argumentując swoją decyzję utratą zaufania względem wojewody.

Nie może być tak, że pieniądz wygrywa z prawem. Sprawa tzw. zamku w Stobnicy jest dla mnie przejawem niesłychanej arogancji ludzi, którzy posiadają pieniądze i pokazuje, jak słaba potrafi być władza publiczna w terenie – ocenił Kamiński w Polsat News.

Urząd Wielkopolski decyzji o zwolnieniu wojewody nie komentuje, a jego obowiązki sprawuje obecnie I wicewojewoda wielkopolski Aneta Niestrawska.

 

Na ławie oskarżonych

W grudniu Prokurator Okręgowy w Poznaniu odwołał się od decyzji Wojewody Wielkopolskiego i zawnioskował o wstrzymanie wykonania zezwolenia udzielonego przez Starostę Obornickiego, określając je jako rażąco naruszające prawo. Natomiast z końcem miesiąca Prokuratura Okręgowa w Poznaniu skierowała do Sądu Rejonowego Poznań Grunwald i Jeżyce akt oskarżenia przeciwko sześciu osobom (w lipcu zarzuty postawiono siedmiu, ale jedna z podejrzanych zmarła, wskutek czego postępowanie wobec niej umorzono). Pawłowi N. zarzuca się m.in. posługiwanie się nieprawdziwym dokumentem, który miał wprowadzić w błąd co do wielkości terytorialnej planowanego przedsięwzięcia. Do tego miałby się przyczynić architekt i główny projektant Waldemar S., który w celu osiągnięcia korzyści majątkowych miał przedstawić Pawłowi N. nieprawidłowe dane dotyczące powierzchni przeznaczonej do przekształcenia. Natomiast Dymitra N. prokurator oskarżył o realizowanie budowy inwestycji mimo zakazu, którym objęty był teren Natura 2000. Wśród podejrzanych znaleźli się również pracownicy Wydziału Architektury i Budownictwa w Obornikach. Marek J. I Bernadeta G. mieli nieprawidłowo zweryfikować złożone przez inwestora dokumenty, co w konsekwencji doprowadziło do udzielenia zezwolenia na budowę inwestycji naruszającej interes publiczny. O nieprawidłowe wykonywanie swoich obowiązków oskarżono również Inspektora Nadzoru Budowlanego w Obornikach – Iwonę P. Prokuratura wskazuje, że jej przewinieniem jest dokonanie fałszerstwa intelektualnego oraz dwukrotnie nadużycie swoich uprawnień w celu niepodjęcia decyzji o wstrzymaniu inwestycji w Stobnicy.

W toku postępowania zastosowano wobec podejrzanych wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci zakazu opuszczania kraju i niekontaktowania się z pozostałymi oskarżonymi oraz poręczenia majątkowego wynoszącego od 10 do 200 tys. zł. Zabezpieczono również mienie w wysokości niemalże 100 tys. zł. Co więcej, osoby pełniące obowiązki funkcjonariuszy publicznych zostały zawieszone w ich wykonywaniu.

Oskarżeni w toku postępowania przygotowawczego nie przyznali się do zarzucanych im przestępstw. Prokuratura czeka także na decyzje GINB w związku ze złożonym odwołaniem od decyzji Wojewody Wielkopolskiego odmawiającego stwierdzenia nieważności decyzji Starosty Obornickiego o pozwoleniu na budowę inwestycji w Stobnicy – wyjaśnił rzecznik prasowy PO w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak.

Oskarżonym, w zależności od wagi zarzucanych im przestępstw, grozi grzywna, kara ograniczenia wolności bądź jej pozbawienia w okresie od 6 miesięcy do 8 lat.

 

Ile ludzi, tyle opinii

Choć inwestycja na pierwszy rzut oka przyciąga jedynie kontrowersyjnymi decyzjami i zawiłymi powiązaniami zawodowymi, okazuje się, że część osób postrzega budowę zamku jako szansę dla miasta Obornik, a może nawet dla całego obornickiego powiatu. Widok z wieży już musi być oszałamiający. Oby był jakiś punkt widokowy dostępny dla turystów. Dobrze, że ludzie inwestują swoje pieniądze w takie przedsięwzięcia – wskazuje jeden z internautów. Tymczasem według danych opublikowanych pod koniec 2019 r. na portalu polskawliczbach.pl powiat obornicki zamieszkuje obecnie ok. 60 tys. osób. Jest to jeden z 31 powiatów województwa wielkopolskiego, a liczba mieszkańców stanowi niecałe 2 proc. wojewódzkiej populacji. Wyszukując atrakcje turystyczne powiatu obornickiego w Internecie, pokazują się nam propozycje tj. rynek w Obornikach, rezerwat Śnieżycowy Jar, Pałac w Bąblinie i Muzeum Młynarstwa. Co ciekawe, na jednym z podróżniczych blogów pojawia się również zamek w Stobnicy, który na razie można jedynie obejść wokół budowlanych ogrodzeń. Mimo to autorka wpisu przekonuje, że projekt jest imponujący. Dlatego internauci zauważają, że inwestycja w Puszczy Noteckiej mogłaby przyciągnąć turystów, którzy zapewne odwiedziliby przy okazji pobliskie punkty gastronomiczne czy usługowe, a to pozwoliłoby zwiększyć dochody powiatowego budżetu (realna kwota za pierwsze trzy kwartały 2020 r. wyniosła lekko powyżej 47,5 tys. przy założeniu, że miała sięgnąć 62 tys. zł).

 

Jak potoczą się losy zamku w Stobnicy?

Z pewnością zamek w Puszczy Noteckiej mógłby się okazać faktycznym generatorem zysku dla okolicznej ludności, gdyby został wybudowany legalnie i bez naruszenia okolicznej fauny i flory. Kontrowersje wynikające z inwestycji nie zapowiadają rychłego końca sprawy, tym bardziej że w drugiej połowie grudnia do Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu wkroczyło CBA. CBA otrzymało część dokumentacji w wersji elektronicznej. Całość akt sprawy, po odwołaniu Prokuratora od decyzji wojewody, trafiła do Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego – przekazał Tomasz Stube. Dlatego na ten moment nie wiadomo, kiedy skończy się proces i jaka będzie decyzja GINB – ukończyć budowę czy ją rozebrać? Jedno jest pewne – niejasne ustalenia i powiązania zawodowe zawsze wyjdą na jaw, zwłaszcza przy inwestycji na taką skalę. Pytanie, czy ktoś poniesie tego konsekwencje, pozostaje kwestią otwartą.


 

Źródło: KRN.pl | 2021-01-28

Czy ten artykuł był dla Ciebie interesujący?

3

Zainteresował Cię artykuł? Podaj dalej!

powrót do listy artykułów

Komentarze (1)

Pawel ⋅ 17-02-2021 | 23:47

No bo kto bogatemu zabroni :)

Pokaż wszystkie komentarze (1)

 

 

Wybrane nieruchomości

mieszkania na sprzedaż w Poznaniumieszkania na sprzedaż w Krakowiemieszkania na sprzedaż w Warszawiemieszkania na sprzedaż w Wrocławiumieszkania na sprzedaż w Gdańskudomy na sprzedaż w Poznaniudomy na sprzedaż w Krakowiedomy na sprzedaż w Warszawiedomy na sprzedaż w Wrocławiudomy na sprzedaż w Gdańskumieszkania do wynajęcia Krakówmieszkania do wynajęcia Warszawamieszkania do wynajęcia Poznańmieszkania do wynajęcia Wrocławmieszkania do wynajęcia Gdyniamieszkania do wynajęcia Gdańskmieszkania do wynajęcia Łódźlokale użytkowe na wynajemlokale użytkowe poszukiwane do wynajęciamieszkania na zamianędomy na sprzedaż powiat Ostrzeszowskimieszkania na sprzedaż powiat Pabianickilokale użytkowe na sprzedaż gmina Sadownedomy na sprzedaż gmina Złotówdomy na wynajem w Ubiedrzedomy na wynajem w Bukowiedomy na sprzedaż w Rudzie Osowieckiej

Deweloperzy

);