W Brandenburgii, 70 km od Drezna, znajduje się mała miejscowość Alwine, która zostanie zlicytowana. Nowy właściciel zyska 14 tys. mkw.
W skład całej wioski wchodzą: 2 domy wielorodzinne, 5 połówek domów typu „bliźniak”, 1 cały „bliźniak”, 1 dom jednorodzinny oraz wolnostojący. Powierzchnia gruntu to ponad 16 tys. mkw., a metraż mieszkań wynosi prawie 14 tys. mkw. Wieś znajduje się niespełna 2 godz. samochodem od Berlina, podaje „Rzeczpospolita”.
Mimo że okolica wioski jest zalesiona, to lokalne media piszą, że odpycha ona swoim wyglądem. Domy nie posiadają instalacji gazowej czy elektrycznej – budynki ogrzewają piece kaflowe lub kuchnie węglowe. Ponadto nieruchomości mają nieszczelne okna i dziurawe dachy. Dodatkowo, Alwine zamieszkuje jedynie 15 mieszkańców i są to seniorzy oraz rodziny z dziećmi. Nowy właściciel będzie musiał podjąć współpracę z lokatorami w sprawie remontów i partycypowania w kosztach. Źródłem zarobków mogą być opłaty czynszowe, ale i tu jest haczyk. W Alwine wciąż obowiązują bardzo niskie DDR-owskie stawki. Roczne dochody z czynszu to zaledwie 16 tys. euro rocznie. Niektórzy lokatorzy nie płacą w ogóle, ponieważ w ich domach "nie ma wygód". Zdaniem Matthias Knake po remontach i podniesieniu standardu wpływy ze wsi Alwine mogą osiągnąć nawet 30 tys. euro rocznie – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Warto dodać, że wieś Alwine została założona na przełomie XIX i XX w. Była przeznaczona na osadę dla pracowników fabryki brykietu w Domsdorf oraz pobliskiej kopalni węgla. Po zjednoczeniu Niemiec miejscowość kupiło dwóch braci. Niestety po śmierci jednego z nich, rodzina postanowiła wystawić wieś na licytację.
Źródło: Rzeczpospolita.pl | 2017-11-29
Czy ten artykuł był dla Ciebie interesujący?
Zainteresował Cię artykuł? Podaj dalej!
Wiadomości
Komentarze (0)
Pokaż wszystkie komentarze (0)