Raczej nie ma co liczyć na kredyt na mieszkanie w trakcie budowy, jeśli inwestycja nie jest zaawansowana w co najmniej 20-30 proc.
Raczej nie ma co liczyć na kredyt na mieszkanie w trakcie budowy, jeśli inwestycja nie jest zaawansowana w co najmniej 20-30 proc. – informuje portal Gazeta.pl, powołując się na najnowszy raport Open Finance.
Jak czytamy dalej, skończyły się czasy, gdy już na etapie pozwolenia na budowę banki były skłonne wyłożyć gotówkę. Dziś dokładnie przyglądają się nie tylko projektom, ale także realizującym je firmom deweloperskim i ich wcześniejszym dokonaniom. I tak Noble Bank wymaga, by budowa była zaawansowana co najmniej w 45 proc. (stan surowy otwarty z dachem), Polbank – 30 proc. lub 50 proc. dla wykonawców nieposiadających osobowości prawnej) oraz gwarancja, że inwestycja będzie zakończona maksymalnie w ciągu 12 miesięcy od momentu rozpoczęcia analizy wniosku kredytowego.
Z kolei w Nordei, która z zasady kredytuje tylko projekty deweloperów mających formę spółki z o.o. lub akcyjnej, wykonawca musi mieć w dorobku ukończone co najmniej trzy porównywalne inwestycje – podaje Gazeta.pl. W selekcji deweloperów jeszcze dalej idzie DnB Nord, który deklaruje, że udzieli kredytu tylko na zakup nieruchomości położonej w jednej z preferowanych gmin. Ponadto deweloper musi być na preferencyjnej liście tego banku, budynek zaś powinien być co najmniej w stanie surowym.
Źródło: Gazeta.pl 26.10.2009 | 2009-10-27
Czy ten artykuł był dla Ciebie interesujący?
Zainteresował Cię artykuł? Podaj dalej!
Komentarze (0)
Pokaż wszystkie komentarze (0)