Według analityków, ceny mieszkań najprawdopodobniej spadałyby szybciej, gdyby nie... program „Rodzina na swoim”.
Według analityków, ceny mieszkań najprawdopodobniej spadałyby szybciej, gdyby nie... program „Rodzina na swoim” – podaje „Gazeta Wyborcza”.
Z informacji Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zarządza rządowym programem „Rodzina na swoim”, wynika, że właśnie padł kolejny rekord sprzedaży preferencyjnych kredytów mieszkaniowych. Tylko w maju skorzystało z niego blisko 3 tys. rodzin. Szefowie niektórych firm deweloperskich się cieszą, bo dzięki hojności państwa mają więcej klientów – zauważa dziennik.
Dzieje się tak, ponieważ sprzedający mieszkania, w tym także deweloperzy, dostosowują ich ceny do wymogów programu, a cena metra kwadratowego jest jednym z nich. Jak czytamy dalej, w kwietniu Sejm złagodził to kryterium kosztowe, np. w Warszawie, żeby dostać budżetową dopłatę, mieszkanie nie może kosztować więcej niż ok. 7,2 tys. zł za m kw. Dla wielu deweloperów ten pułap jest satysfakcjonujący. Choć gdyby był niższy albo gdyby nie było dopłat, prawdopodobnie byliby zmuszeni do jeszcze większych ustępstw cenowych – dodaje „Gazeta Wyborcza”.
Źródło: „Gazeta Wyborcza” 8.06.2009 | 2009-06-09
Czy ten artykuł był dla Ciebie interesujący?
Zainteresował Cię artykuł? Podaj dalej!
Komentarze (0)
Pokaż wszystkie komentarze (0)