Podaż niesprzedanych lokali na rynku pierwotnym sprawia, że część firm decyduje się dawać klientom większe upusty. Im słabszy będzie popyt na mieszkania, tym rabatów będzie więcej.
Znaczna większość deweloperów chwali się wyższymi marżami ze sprzedaży mieszkań, ponieważ wpływy z inwestycji uruchamianych na przełomie 2008 i 2009 r. są księgowane dopiero teraz. Inwestycje, które rozpoczęły się w drugiej połowie 2009 r. i realizowane były na tańszych gruntach, zlokalizowane często na obrzeżach miast, finalizowane są dopiero teraz. Niższe były także koszty budowy, co wynika ze spadku stawek usług firm wykonawczych.
Jednak nie wszystkie firmy mogą się pochwalić zarobkiem z mieszkaniowych transakcji. U części, wpływy ze sprzedaży mieszkań nie zawsze pokrywają wydatki na zakup gruntów i budowę mieszkań. Należy doliczyć do tego jeszcze koszty stałe, koszty kredytów i wydatki związane ze sprzedażą. Okazuje się wówczas, że dochód ze sprzedaży mieszkań nie jest wystarczająco opłacalny.
Prognozy na 2012 r. wskazują tylko, że zyski przedsiębiorstw zanotują wzrost. Gorzej z prognozami na lata kolejne. Duża podaż niesprzedanych lokali na rynku pierwotnym sprawia, że już dziś część firm decyduje się dawać klientom większe upusty, by stymulować sprzedaż. Im słabszy będzie popyt na mieszkania, tym rabatów będzie więcej.
Źródło: KRN.pl | 2011-11-23
Czy ten artykuł był dla Ciebie interesujący?
Zainteresował Cię artykuł? Podaj dalej!
Wiadomości
Komentarze (0)
Pokaż wszystkie komentarze (0)