Prosimy, odblokuj wyświetlanie reklam w naszym serwisie, są one związane z rynkiem nieruchomości.
To dzięki nim masz darmowy dostęp do naszych treści.

Z pozdrowieniami zespół KRN.pl :)


Artykuły Artykuły

Frankowicze kontra banki: komu sądy przyznają rację (cz. III)

Frankowicze kontra banki: komu sądy przyznają rację (cz. III)

Zobowiązani kredytem frankowym często dochodzą swoich praw w sądach. Co w przypadku, gdy klauzula waloryzacyjna jest niezgodna z prawem?

Niniejszy artykuł jest trzecim z serii o kredytach frankowych i problemach, z jakimi borykają się ich właściciele.
W poprzednich dwóch częściach (Kto ma racje czy banki są nieuczciwe wobec frankowiczów? i Frankowicze kontra banki cz. II )wyjaśniono, czym tak naprawdę jest kredyt frankowy. Przedstawione zostało, że zawarta w takich kredytach klauzula waloryzacyjna, czyli system przeliczania wysokości kredytu (oraz rat spłat) – który jest w istocie złotówkowym – po kursie waluty obcej (najczęściej franków szwajcarskich), okazał się w praktyce bankowej nieuczciwy. Przytoczone zostały przykłady takich klauzul oraz orzeczeń sądowych przyznających ochronę kredytobiorcom.

W niniejszej części omówione będą skutki uznania przez sąd, że klauzula waloryzacyjna jest abuzywna (niezgodna z prawem, nieuczciwa), ile można na takim orzeczeniu zyskać oraz ile kosztuje sam proces sądowy i pomoc prawnika w tego rodzaju sprawach.

Co oznacza dla frankowicza wygrana w sądzie?

Praktyczne skutki wyroku zależeć będą od tego, jaka strategia procesowa zostanie przyjęta oraz do czego przychyli się sąd, orzekając na korzyść frankowicza. Roszczeniem podstawowym z uwagi na większą szansę powodzenia jest wykazanie, że sama klauzula waloryzacyjna jest niedozwolona. Niezależnie od tego, można wykazywać w procesie, że cała umowa kredytowa jest nieważna.

Skutki uznania klauzuli waloryzacyjnej za niedozwoloną

Wykazanie w procesie sądowym, że klauzula waloryzacyjna znajdująca się w naszym kredycie jest wpisana do rejestru klauzul niedozwolonych (prowadzonego przez Prezesa UOKiK) bądź udowodnienie jej abuzywności w indywidualnym badaniu jest kluczem do sukcesu. Konsekwencją takiego wykazania czy udowodnienia będzie wydanie przez sąd wyroku w postaci uznania bezskuteczności kwestionowanej klauzuli lub uznania całego kredytu za nieważny.

Podstawowym skutkiem uznania, że klauzula indeksacyjna jest niedozwolona, jest jej bezskuteczność. Przewiduje to art. 385 ¹ kodeksu cywilnego:
„§ 1 Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
§ 2 Jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie.
§ 3 Nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta”.

W przypadku, gdy sąd orzeknie, że klauzula waloryzacyjna nie obowiązuje, zgodnie z prawem należy czytać umowę tak, jakby zapisów o indeksacji w niej w ogóle nie było. W rezultacie nasza umowa kredytowa będzie uznana w pełni za kredyt złotówkowy (zarówno wypłata kredytu, saldo zadłużenia oraz spłacane raty). W samej umowie pozostaje przewidziana marża banku (często 0 proc.) oraz oprocentowanie kredytu (które jest standardowo oparte o bardzo korzystny dla kredytobiorcy wskaźnik Libor – czyli stopę procentową kredytów udzielanych na rynku międzynarodowym w Londynie, np. Libor 3M CHF). Nadmienić należy, że kredyt taki jest bardzo opłacalny dla klienta, bowiem marża i oprocentowanie ustalone są na wyjątkowo niskim poziomie. Normalnie bank nie oferuje takich warunków.
Rezultatem wyroku jest to, że bank musi zwrócić wszystkie zawyżone i pobrane raty, a jeśli umowa kredytu dalej obowiązuje, odpowiednio obniżyć saldo zadłużenia (i tym samym ratę kredytu).

Przykładowo, dla kredytu w wysokości 315 tys. zł indeksowanego do CHF zaciągniętego w 2006 r. z marżą banku wynoszącą 1.15 proc. spłacanego w 220 równych ratach miesięcznych, w przypadku wygranej, wartość nadpłaconych rat wynosi ok. 100 tys. zł – taką kwotę bank zwraca kredytobiorcy. Saldo zadłużenia zmniejszy się o ok. 145 tys. zł – co powoduje, że rata miesięczna z ok. 3 tys. zł obniża się do poziomu 1600 zł. Łącznie kredytobiorca zyskuje ok. 245 tys. zł. 

Nieważność umowy kredytowej

Rzadziej niż bezskuteczność klauzuli waloryzacyjnej, sądy uznają, że umowa kredytu frankowego jest sprzeczna z prawem bankowym oraz kodeksem cywilnym w takim stopniu, że należy uznać ją za nieważną w całości. Argumentacja przemawiająca za takim rozwiązaniem opiera się na tym, że wysokość zobowiązania kredytobiorcy jest określona jednostronnie przez bank poprzez przeliczenie kwoty wypłaconego kredytu na równowartość CHF po kursie przez siebie ustalonym, a ustalenie wysokości zobowiązania następuje po kursie wyższym. W konsekwencji wysokość zobowiązania kredytobiorcy jest znacznie wyższa niż kwota udzielonego kredytu. Takie kształtowanie wysokości zobowiązania jednej strony (konsumenta) umowy przez drugą stronę (bank) sprzeciwia się naturze stosunku prawnego i jest niedopuszczalne. Nieważne więc są postanowienia umowy dotyczące wysokości udzielonego kredytu oraz zobowiązania kredytobiorcy. A ponieważ stanowią one główne postanowienia umowy, należy uznać, że cała umowa kredytowa jest nieważna.

Powyższe rozumowanie znajduje zastosowanie dla kredytów indeksowanych (wyrażonych na umowie w PLN). Dla kredytów denominowanych (wyrażonych na umowie w CHF) wykazywanie bezskuteczności klauzul waloryzacyjnych musi być poprzedzone udowodnieniem pozorności denominacji. Istnieje ponadto strategia wykazania nieważności stricte dla kredytu denominowanego. Polega ona na przedstawieniu następującego wywodu. W umowie brak jest określenia kwoty kredytu, gdyż ta widniejąca w umowie została opisana jako kwota CHF, która jest wypłacana w złotówkach po przeliczeniu według kursu banku (a kredytobiorca nie jest w stanie wyliczyć tej kwoty). W konsekwencji dochodzi do naruszenia zasady walutowości, gdyż dozwolony przepisami prawa dewizowego obrót dewizowy dotyczy wyłącznie sytuacji, w której dochodzi do faktycznego obrotu walutą, podczas gdy tutaj nie ma to miejsca (bank nigdy nie kupuje żadnych franków).
Istnieje szereg innych argumentów, które podnoszone są w procesach o uznanie kredytu frankowego za nieważny. W istocie sprowadzają się najczęściej do tego, że strony nie uzgodniły wysokości wzajemnych zobowiązań oraz tego, że bank wprowadził klienta w błąd co do rzeczywistych kosztów kredytu, gdyż zaniżył wielkość kosztów, którą zadeklarował w umowie.

Jaka jest konsekwencja uznania całej umowy za nieważną? Otóż zgodnie z prawem, gdy umowa staje się nieważna, przyjmuje się jakby nigdy nie obowiązywała i strony są zobowiązane są do tego, aby wzajemnie zwrócić wszystko, co sobie nawzajem świadczyły. W przypadku umowy kredytowej oznaczać to będzie, że kredytobiorca ma oddać bankowi pieniądze, które od niego otrzymał. Liczy się ich nominalna wartość pomniejszona o dokonane wpłaty rat i innych opłat (np. z tytułu prowizji czy ubezpieczeń).

Przykładowo, dla kredytu na 250 tys. zł, jeśli w przeliczeniu na złotówki w ciągu kilku lat zostało spłacone 150 tys. zł, to w momencie uznania, że umowa kredytowa jest nieważna, konsument jest zobowiązany zapłacić bankowi brakujące 100 tys. zł. Jest to sytuacja bardzo korzystna, ponieważ nie liczy się żadnych odsetek, marż ani innych opłat dodatkowych. Jednakże dla względnie „świeżych” kredytów, wartość natychmiastowego zobowiązania do zapłaty niespłaconej części kredytu może być trudnym finansowo ciężarem. Z drugiej strony, jeśli kredyt spłacany był już dłuższy okres czasu (ok. 10 lat i więcej), istnieje spora szansa, że przy uznaniu umowy za nieważną, będzie on już całkiem spłacony, a możliwe, że to bank będzie oddawał pewną kwotę konsumentowi.

Proces indywidualny a zbiorowy

Obecnie, ze względu na to, że temat „odfrankowywania” kredytów jest popularny, różne zrzeszenia oraz niektóre kancelarie oferują możliwość dochodzenia swoich roszczeń z kredytu w pozwach zbiorowych. Postępowanie grupowe jest znacząco tańsze dla pojedynczego klienta, jednakże posiada szereg mankamentów. Nadmienić należy, że do dnia dzisiejszego żadne z postępowań grupowych w sprawie kredytów frankowych nie zostało zakończone pełnym sukcesem. Poza tym, wbrew powszechnemu przekonaniu wśród kredytobiorców, wygrana w sądzie nie kończy sprawy. W wyroku z pozwu grupowego sąd nie zasądza konkretnych kwot dla wygranych, tylko ustala odpowiedzialność pozwanego, czyli banku. Następnie każdy z powodów musi wnieść samemu pozew o zapłatę. Cały ten proces w stosunku do pozwu indywidualnego wydłużyć się może o lata. Również pod kątem proceduralnym sprawa nie wygląda zachęcająco. W Polsce konstrukcja prawna pozwu zbiorowego jest bardzo skomplikowana i sądy nierzadko odrzucają taki pozew ze względów formalnych.

Koszt batalii sądowej

Największym wydatkiem są koszty wynajęcia prawnika. Jako że tego rodzaju spór jest trudny i skomplikowany, nie będzie łatwo go profesjonalnie poprowadzić przez osobę prywatną. Stawki są różne, w zależności od miasta, kancelarii czy ustalonego systemu wynagrodzenia. Najwięksi biorą kilkanaście tysięcy złotych za poprowadzenie sprawy. Można umówić się na zapłatę w ratach. Inną, bardzo dobrą koncepcją jest system success fee, czyli zapłata przez klienta dużo mniejszego wynagrodzenia za prowadzenie sprawy. W zamian klient dzieli się sukcesem z kancelarią, np. w przypadku wygranej oddaje prawnikowi 15 proc. zwróconych przez bank kwot. W przypadku przegranego sporu należy liczyć się z koniecznością zapłaty za prawnika banku – kolejnych kilku tysięcy złotych. Za to przy wygranej, klient odzyskuje, przynajmniej częściowo, zwrot kosztów za swojego prawnika.

Kolejnym kosztem jest opłata sądowa. Standardowo wynosi ona 5 proc. od dochodzonej kwoty zwrotu, jednakże w przypadku sporu z bankiem, konsument nie może zapłacić więcej niż 1000 zł. Poza tym może dojść koszt ewentualnej zaliczki na biegłego sądowego, który wyliczy wysokość nienależnie pobranych pieniędzy przez bank (ok. 600-2000 zł). Również tutaj, w przypadku wygranej bank zwraca poniesione wydatki na koszty w całości.

Czy to się opłaca?

Odpowiedź na to pytanie jest trudna. W obecnym czasie sądy coraz przychylniej orzekają na korzyść konsumentów, jednakże wciąż często oddalają powództwa. Sądowa walka z bankiem jest ciężka i żmudna, co też wpływa na wysokość stawek prawników. Z drugiej strony w przypadku wygranej klient, licząc łącznie zwrot nadpłaconych rat oraz obniżenie salda zadłużenia, jest w stanie odnieść korzyść na poziomie 150 tys. – 700 tys. zł w zależności od kwoty kredytu, także jest o co walczyć.
 

Źródło: Źródło: „Krakowski Rynek Nieruchomości” nr 08/2017 | 2017-05-08

Czy ten artykuł był dla Ciebie interesujący?

0

Zainteresował Cię artykuł? Podaj dalej!

powrót do listy artykułów

Komentarze (1)

Robi ⋅ 09-05-2017 | 20:19

Dziwne, że jak znajdzie się wada w samochodzie to Koncern motoryzacyjny przeprowadza darmową akcję napraw sprzedanych samochodów. Wszystko na swój koszt. W wypadku banków tak to nie działa? Sprzedali wadliwe produkty i nikt nie może ich zmusić do naprawy umów??

Pokaż wszystkie komentarze (1)

 

 

Wybrane nieruchomości

mieszkania na sprzedaż w Poznaniumieszkania na sprzedaż w Krakowiemieszkania na sprzedaż w Warszawiemieszkania na sprzedaż w Wrocławiumieszkania na sprzedaż w Gdańskudomy na sprzedaż w Poznaniudomy na sprzedaż w Krakowiedomy na sprzedaż w Warszawiedomy na sprzedaż w Wrocławiudomy na sprzedaż w Gdańskumieszkania do wynajęcia Krakówmieszkania do wynajęcia Warszawamieszkania do wynajęcia Poznańmieszkania do wynajęcia Wrocławmieszkania do wynajęcia Gdyniamieszkania do wynajęcia Gdańskmieszkania do wynajęcia Łódździałki na sprzedażmieszkania poszukiwane do wynajęcialokale użytkowe poszukiwane do wynajęcialokale użytkowe na sprzedaż powiat Bartoszyckimieszkania na sprzedaż powiat Grudziądzkidomy na sprzedaż gmina Perzówdomy na sprzedaż gmina Połajewodomy na wynajem w Woli Lipienieckiej Małejmieszkania na sprzedaż w Busówniemieszkania na wynajem w Mylinie

Deweloperzy

);